piątek, 18 września 2020

z Bambuko na Manowce

 Katarzyna Nosowska to kolejna osoba, na której twórczość czekam z wypiekami na twarzy. Nieważne czy muzyka, czy książki. Przebierałam nogami, na wieść, że 16 września będzie miała miejsce premiera jej drugiej książki. Wiedziałam, że będzie dobra, czułam, że będę ocierać łzy z rozbawienia. 
Gdy nastał ten długo wyczekiwany moment premiery, okazało się, że książka nie jest dobra... jest bardzo dobra, nie ocierałam łez rozbawienia, ale raczej żalu. 
Powrót z Bambuko to zbiór felietonów, szczerych do bólu - egzystencjalnego, rozliczenie się z przeszłością, ale nie tylko autorki. Jaką straszną krzywdę są w stanie zrobić rodzice, całkiem nieświadomie. Jak wiele niektóre dzieci muszą znieść rzeczy, których nie są w stanie udźwignąć i jaki ma wpływ na dorosłość. Książkę polecam każdemu, bo może sam(a) masz w sobie Kasię, którą trzeba się zaopiekować, a może znasz jakąś już Katarzynę, której warto pomóc. Nieważne co odkryjesz w niej, ważne by zrobić kroki, które Nosowska poleca. 
Mimo że poruszane tematy są trudne, to autorka nie zwiodła, oplotła je w charakterystyczną dla niej ironię, więc książkę właściwie się połyka. Ciesze się, że odważyła się na taką szczerość.



czwartek, 6 sierpnia 2020

Chylińska dla dzieci.

Agnieszka Chylińska jest wszystkim dobrze znana, przede wszystkim z niewybrednego języka.
Od wielu lat pisze też książki dla dzieci o Rodzinie Zezikow. Teraz zabrałam się za całośc i... Jestem oczarowana. Aż trudno uwierzyć, że autorka słynąca, z delikatnie mówiąc, braku sympatii do nauczycieli, tak pięknie potrafi przedstawić rozsterki dzieci, a później nastolatków w szkole i po za nią. Świetnie tłumaczy różne problemy z perspektywy dziecka/nastolatka. I wcale nie widać jej antypatii do nauczycieli. Na pewno te książki będą w moim podrecznym warsztacie do zajęć czytelniczych. 

niedziela, 14 czerwca 2020

Wataha w podróży

To kolejna książka podróżnicza. Wydana przez Bezdroża- wydawnictwo specjalizujące się w książkach podróżniczych. Trzeba przyznać, że jest ładnie wydana, z resztą jak wszystkie, tego wydawnictwa. Dużo zdjęć, papier najwyższej jakości. Czego już nie można powiedzieć o treści. Autorzy wybrali się z Wilczakiem do Indii, mimo że znajomy im to odradzał. Spotykali mnóstwo przeszkód, bowiem nie można podróżować publicznym transportem z psami. Nie sprawdzili też jakie formalności mają dopełnić w wywozie i przywozie psa do Polski z powrotem. Co ciekawe, mieli pretensje do wszystkich, ale nie do siebie. Po kilku miesiacach w Indiach postanowili zwiedzic Himalaje. Do tego również nie byli przygotowani i tutaj też wszyscy byli winni ich przeciwnościom losu. Generalnie, można wypożyczyć tę książkę z biblioteki by pooglądać obrazki, ale żeby kupić to szkoda pieniędzy. Jeśli komuś brakuje narzekania na wszystko, taniej będzie wybrać się do przychodni i tam posłuchac skarg starszych osób.

niedziela, 10 maja 2020

Czy to jednak normalność?

Przyznaję szczerze, książki nie skończyłam i nie wiem czy skończę. Sięgnęłam po nią po porusza bardzo ważną kwestię zdrowia psychicznego, o której się za często nie mówi, mianowicie zaburzenia obsesyjno-kompulsywne. Kiedyś nazywało się to nerwica natręctw. Większości pewnie się to kojarzy z częstym myciem rąk, i u głównej bohaterki między innymi tak się to zaburzenie objawia. Ale też autorka doskonale się wczuwa w Evie i opisuje jakie mysli pchają do mycia rak. Bo nie oszukujmy się, teraz wszyscy często myjemy ręce, ale to jest dbanie o higienę i nie musimy biec do specjalisty na terapię. Ciekawę jest też w tej książce, że oprócz mycia rąk bohaterka wykonuje tez, z perspektywy "zdrowego" człowieka, irracjonalne czynności np. dotyka 6 razy wszystkich kranów w ubikacji by nie wydarzyło się nic złego. I to jest istota zaburzeń obsesyjno- kompulsywnych. Pojawia się obsesja (jeśli nie umyję rąk to umrę) i zaraz za nią kompulsja (szorowanie rąk w rytualny sposób).
I to tyle ciekawych tematów poruszanych w książce. Bo reszta to opis miłosnych rozsterek bohaterek, Evie na stu stronach zakochała się trzy razy. Koleżanka prowadzi dość rozwiązły styl życia, a to wszystko w wieku 16 lat. Fakt, akcja się dzieje w Stanach, może mają tam bardziej frywolne podejście do pewnych spraw. A może jestem już za stara i nie rozumiem współczesnej młodzieży, ale serio mam wrażenie  że to Harlekin dla nastolatek z OCD w tle. Ogólnie to lepiej poszukać innej pozycji (książkowej) z opisanymi tymi zaburzeniami.

wtorek, 5 maja 2020

Kółko się pani urwało

I cyk challenge:Przeczytam 52 książki w roku zakończony. Chociaż trochę oszukuję bo niektóre to audiobooki, jak np. ta książka. Mam zasadę, że po książki w formie audiobooków sięgam, gdy w sumie jestem ciekawa, ale szkoda mi czasu na czytanie, można też trochę przyspieszyć lektora. I z tą pozycją tak było, podobno miała wiele pozytywnych opinii. 
Muszę przyznać, że przyjemnie się słuchało. Taki zabawny kryminał, ale trochę przewidywalny. Nie czytam raczej tego gatunku, a dość szybko wytypowałam podejrzanych, którzy okazali się strzałem w dziesiątkę. Po za tym, bardzo przyjemnie się słucha interpretacji Elżbiety Kijowskej, nie wiem czy aż tak by mnie to wciągnęło,gdybym sama musiała wodzić po tekście. Idealnie wcieliła się w rolę Zofii, głównej bohaterki. Z zapartym tchem (i nie przez to, że słuchałam książki na spacerze, w maseczce) czekałam na rozwój wydarzeń. Przygody nieustraszonej staruszki były niesamowite! Autor genialnie się wczuł w rolę starszej Pani, choć trzeba zaznaczyć, że bardzo ją przerysował.
Na pewno sięgnę bo dalsze części, też pewnie w formie audiobooka, ale to głównie ze względu na lektora.

czwartek, 23 kwietnia 2020

Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich

Dzisiaj święto wszystkich książkomaniaków, więc uznałam to dobry dzień na pokazanie swojej ulubionej książki. Trafiłam na nią kilka lat temu. W zbiorze obowiadan Księgarnia przy ulicy Wiśniowej, każdy autor opierał się na wybranej książce. I w jedno właśnie na Zabić Drozda. Urzekł mnie jeden z cytatów: "nie można poznać człowieka, póki nie włoży się jego butów i nie pochodzi się w nich trochę." Postanowiłam że sięgnę po nią. Zamówiłam w bibliotece i niecierpliwie czekałam na swoją kolej. Jakie było moje szczęście, gdy następnego dnia idąc do innej biblioteki, znalazłam ją na koszyku z oddanymi książkami. Wiedziałam, że jest mi pisana! Nie przytoczę dokładnie treści książki bo wyznaje zasadę J. Pilcha:
"Książek nie czyta się po to, aby je pamiętać. Książki czyta się po to, aby je zapominać, zapomina się je zaś po to, by móc znów je czytać." A to idealnie pasuje do tej książki, będę do niej często wracać.
A co mnie w niej urzekło? Że pokazane jest jaki świat bywa niesprawiedliwy i trzeba byc niezwykle odważnym, by postępować zgodnie ze swoimi wartościami. To też wielka lekcja tolerancji, której znów zaczyna nam brakować. Główna bohaterka właśnie tak postępowala, choć była młodziutka. To była jedna z tych książek, które chce i nie chce się skończyć. A po ostatniej kropce jest wielki niedosyt. A kwintesencja jej jest cytat o tytułowym drozdzie: "Drozdy nie robią nam nic złego, tworzą jedynie muzykę, która cieszy nasze uszy. Nie wyjadają nam plonów z ogrodu, nie gniazdują w zebranej kukurydzy, nie robią absolutnie nic poza jedną rzeczą: śpiewają nam z głębi serca. I dlatego zabić drozda to grzech."
Trzeba dodać, że autorka napisała dopiero przed śmiercią drugą swoją książkę -dalsza część Drozda pt. Idź postaw wartownika. Niestety ta jest wielkim rozczarowaniem i  Zabiła drozda. Szkoda że nie została autorką jednej książki.

niedziela, 19 kwietnia 2020

Przez pół świata. Mama z synem w podróży.

Kwarantanna dalej trwa, więc udałam się na kolejną wyprawę przestawioną na kartkach papieru. Autorka Hanna Bauta, wybrała się w niespotykaną podróż, ale nie chodzi tutaj o środek transportu, długość czy fundusze, ale o towarzysza... 4 -letniego synka. To wydaje się nieprawdopodobne, by być w podróży przez prawie pół roku, zjechać pół świata z takim małym brzdącem. Tym bardziej to się nie mieści w głowie, gdy pomyśli się, że wielu jego rówieśników nie jechało nawet pociągiem.
Pewnie wielu rodzicóm, wydaje się, to niemożliwe, ale autorka książki udowadnia, że nic bardziej mylnego. Zwiedzili wspólnie część Azji i Afryki, podróżowali różnymi środkami lokomocji. Przełamuje wątpliwości czy aby taka wyprawa na pewno jest to bezpieczne. Aż sama zazdroszczę Berniemu (małemu podróżnikowi), że w tym wieku zwiedził kawał świata, ale podziwiam też odwagę i samozaparcie jego mamy, udowodniła, że się da. 
Książka jest bardzo ładnie wydana, na każdej stronie jest znak wodny z konturem państwa, które jest opisywane. Co ważne autorka pod koniec każdego rozdziału czyli zwiedzonego państwa podaje przydatne informacje: ile kosztował pobyt, czy jest bezpiecznie, przydatne adresy hoteli. 
Niewątpliwą zaletą podróży z maluchem jest to, że jest bardzo ciekawy świata, to sprzyja poznawaniu innych kultur, bez uprzedzeń, dzięki temu i my na łamach książki możemy je poznać.
Książkę bardzo polecam, szczególnie rodzicom, którzy myślą, że z dziećmi się nie da podróżować stopem, tanimi środkami transportu itp.